26.08.2014
Element dekoracyjny: okładka książki The Circle
Nowy Jork, pierwszy dzień nowego tysiąclecia. „Hej, wy tam w bunkrze! Możecie już wyjść!” – krzyczą policjanci. Funkcjonariusze są ostrożni – nie wiedzą, z kim dokładnie mają do czynienia. Podejrzewają, że ta przebywająca w zamknięciu kilkudziesięcioosobowa grupa to sekta. Sytuację dodatkowo komplikuje informacja o broni, która znajduje się na terenie rozległej piwnicy. Policja decyduje się wejść do środka. Pomieszczenie jest wypełnione ludźmi. Niektórzy są nadzy, inni ubrani w więzienne uniformy. W tle słychać odgłosy seksu, strzałów i muzyki. A w tym całym chaosie jeszcze kamery i monitory. Pod prysznicem, w toalecie, przy więziennych pryczach, w kuchni. Wszechobecna inwigilacja. Ktoś krzyczy: „Oto przyszłość!”. To scena z dokumentu We live in public wyreżyserowanego przez Ondi Timoner w 2009 roku. Film opowiada historię Josha Harrisa – równie wielkiego, co zapomnianego prekursora Internetu. Jestem – patrz na mnie
15.12.2013
Rodzina cyfrowych ludzików trzymających się za ręce.
Rodzice niemal na każdym kroku słyszą dzisiaj o zagrożeniach, jakie czyhają na ich dzieci w sieci. Niejeden łamie sobie głowę nad tym, jak można sobie z tymi niebezpieczeństwami radzić. I zazwyczaj znajduje następującą receptę: ściśle kontroluj aktywność dziecka w Internecie: odwiedzane strony i korespondencję; blokuj dostęp do niebezpiecznych treści – jeśli zainstalujesz odpowiedni program, możesz to robić szybko i sprawnie. Czy przepis na bezpieczeństwo jest rzeczywiście aż tak prosty? Niekoniecznie. Bezpieczne dziecko w sieci: czy ścisły nadzór to jedyna droga?
15.12.2013
Lupa na czerownym tle.
We współczesnym świecie wciąż rozsiewamy wokół siebie nasze dane osobowe – w sklepach internetowych podajemy adres do dostawy, zapisujemy swoje e-maile do newsletterów i wrzucamy nasze zdjęcia na różne portale. Mimo że kontrola nad wrzuconymi do Internetu informacjami jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa, wciąż mamy względem danych konkretne uprawnienia. Weź dane w swoje ręce!
14.12.2013
Młoda kobieta pisze pamiętnik, a mali szpiedzy wykradają jego treść.
W „pozainternetowym” życiu na ogół nie mamy wątpliwości, czy rozmawiamy z jedną osobą, czy występujemy przed szerszym audytorium. W sieci nie jest to takie oczywiste: zazwyczaj nie widzimy osoby, do której kierujemy komunikat. Ani tych osób, do których trafia on po drodze. Komunikację w Internecie można porównać do wysyłania pocztówki, z której treścią może zapoznać się nie tylko adresat, ale też każdy, przez czyje ręce ona przejdzie. Powinni sobie z tego zdawać sprawę nawet najmłodsi użytkownicy sieci. Jak bezpiecznie komunikować się w sieci?
12.12.2013
Zdjęcie młodego człowieka pokryte kodem zero jedynkowym.
Co roku wielokrotnie zwiększa się ilość treści publikowanych w Internecie. Podczas gdy jedni je publikują, inni starają się z nimi walczyć. Opisujemy kontrowersyjne narzędzia stosowane w celu ograniczenia dostępu do „niechcianych treści” – filtrowanie i blokowanie. Filtrowanie i blokowanie – o cenzurze w Internecie

Strony